Co zrobisz kiedy możesz już wszystko

Marcin Wierzbik, prezes zarządu

Dariusz Kożuch, wiceprezes zarządu




W styczniu 1991 r. w Serocku odbywało się Zgromadzenie Założycielskie Związku Banków Polskich, a my w tym samym czasie przygotowywaliśmy się do pierwszej sesji egzaminacyjnej w życiu. Potrzebowaliśmy tylko kilku lat, aby zrealizować pierwszy projekt dla PKO Banku Polskiego. Od tego czasu banki to nasz największy segment klientów, zrealizowaliśmy dla nich kilkaset wdrożeń i ekscytujących projektów. Dzisiaj mamy nadzieję, że to tak naprawdę dopiero początek.

VSoft, jaka to firma?

Przy okazji jednego z naszych wewnętrznych eventów zapytaliśmy współpracujące z nami osoby, co przychodzi im do głowy, kiedy myślą „VSoft”. Najczęstszą odpowiedzią było – fantastyczni ludzie. Dobrze nam się ze sobą pracuje, a jeszcze lepiej z naszymi klientami. Choć trudno w tym wypadku o obiektywizm – w końcu tworzyliśmy tę firmę przez połowę życia – kiedy słyszymy takie opinie od klientów, od instytucji, dla których to my jesteśmy klientem, a przede wszystkim od naszych pracowników, to jest to dla nas ogromny powód do dumy. Projekt może być mniejszym lub większym sukcesem, ale jeśli przez te wszystkie godziny jego realizacji panuje w zespołach po obu stronach dobra atmosfera, jeśli ludzie zaczynają się zwyczajnie lubić, to oprócz sukcesu powstaje jeszcze ogromna satysfakcja.

Samymi relacjami, nawet najlepszymi, w biznesie przez tyle lat nie da się utrzymać. VSoft to przede wszystkim partner zapewniający komfort i bezpieczeństwo. 20 lat na rynku, ponad 500 udanych wdrożeń, godna pozazdroszczenia baza klientów, fantastyczny zespół i sprawdzona technologia – to wszystko pozwoliło nam pracować zarówno z klientami będącymi największymi przedsiębiorstwami w Polsce, jak i tymi nieco mniejszymi i małymi. Z większością z nich realizujemy więcej niż jeden projekt. Jest to możliwe dzięki technologicznemu i biznesowemu zapleczu, jakie udaje nam się gromadzić.

Pracujemy tak, aby ciągle być lepszymi

Rozwiązania, które funkcjonują u naszych klientów, opieramy zwykle na własnych autorskich narzędziach. Platforma VSoft archITekt, na której obecnie budujemy systemy, to efekt 20 lat doświadczeń i kilku lat intensywnej pracy. Umożliwia szybkie tworzenie oraz proste zarządzanie systemami informatycznymi. Jest oparta na zestawie graficznych narzędzi, przeznaczonych dla ludzi biznesu, pozwalających na szybkie i bezpieczne zmiany w systemie. Zastosowanie wizualnych elementów powoduje, że w bardzo intuicyjny sposób prezentowane są kluczowe części systemu (procesy, modele biznesowe, pakiety przetwarzania, formularze) oraz możliwa jest modyfikacja tych elementów bez konieczności programowania. Zarówno nasi pracownicy, jak i klienci, korzystają z komfortu, jaki daje wykorzystanie archITekta, a każde wdrożenie zwiększa jego potencjał. Dzięki temu nasze rozwiązania są coraz doskonalsze, wydajniejsze i bezpieczne.

Użytkownik systemu to dla nas VIP

Łatwość budowy oprogramowania dzięki wygodnym narzędziom to jedna strona tworzenia systemu, po drugiej stoi osoba, która na co dzień będzie z niego korzystała. Bardzo bliskie jest nam podejście UCD (user-centered design), czyli takie, w którym końcowy użytkownik i jego wymagania są szczegółowo badane i uwzględniane na każdym etapie prac.

Zaczynamy od warsztatów analitycznych, często razem z zespołem po stronie klienta, opracowując lub dopracowując zestaw wymagań. Dobra analiza potrzeb to podstawa. Następnie tworzymy makiety funkcjonalne i na bardzo wczesnym etapie jesteśmy w stanie jeszcze raz zweryfikować wymagania. Kolejny krok to już prototypowanie. Tu VSoft archITekt jest nie do przecenienia. Warsztaty z użytkownikami, obserwacje ich zachowań i sposobu pracy często dają dodatkową wiedzę pozwalającą kreować usprawnienia, które wchodzą w ramy finalnego produktu. Na tym etapie wykonujemy już testy użyteczności. To praca iteracyjna, charakteryzująca się dużą dynamiką i zaangażowaniem wszystkich stron. To też czas na redukcję ryzyka niepowodzenia projektu. Potem szala zaangażowania przechyla się zdecydowanie na naszą stronę. Architektura, technologia, bezpieczeństwo i nieustanne testowanie. Jeszcze tylko wdrożenie i możemy wspólne świętować sukces projektu.

Jak to się udało

Poznaliśmy się na studiach, wtedy jeszcze na Akademii Górniczo-Hutniczej, dziś to już uniwersytet. Jednak faktycznie zwróciliśmy na siebie uwagę podczas „konkursu na najkrótszy program świata, który coś robi”, jaki został wymyślony na jednej z „imprez” studenckich. Obydwaj byliśmy w trójce zwycięzców. Nasz pierwszy komercyjny projekt dla banku to SMS Sender (1999 r.) – system do wysyłania SMS-ów o saldach dla klientów PKO BP. W kilka dni udało się nam rozwiązać problem, z którym wielka zagraniczna korporacja walczyła już dobrą chwilę i potrzebowała jeszcze kilku miesięcy. Nasze rozwiązanie miało właśnie tyle działać – dwa, trzy miesiące. Jak to często bywa funkcjonowało jeszcze przez wiele lat i było naszym oknem do świata projektów bankowych.

W 2000 r. realizowaliśmy wdrożenie Centralnego Systemu Wypłat Rekompensat dla pracowników sfery budżetowej. Wypłaty prowadzone były przez PKO Bank Polski – można powiedzieć, że był to pierwszy system centralny banku oparty na przeglądarkach internetowych – wtedy zupełna nowość na polskim rynku. Potem był System Wypłat Odszkodowań Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie” i wiele innych.

Sprawy nabrały tempa. Kolejne mniejsze i większe projekty, kolejni klienci. W 2002 r. realizujemy już systemy kredytowe. Rok później firma zmienia formę prawną na spółkę akcyjną, potem obiera obecną nazwę – VSoft SA. W 2005 r. zaczynamy współpracować z branżą ubezpieczeniową, dziś to drugi obok bankowości obszar, w którym mamy najwięcej doświadczenia. 2007 r. to początki naszej platformy technologicznej – VSoft Business Platform, czyli pierwowzoru dzisiejszego VSoft archITekta.

Więcej projektów i nowe obszary, w jakich zaczynaliśmy działać, to też zwiększenie liczby pracowników. Dojrzewaliśmy organizacyjnie, przechodząc przez kolejne układy działów, pionów i zespołów. Do tej pory bacznie przyglądamy się układance, jaką jest struktura i kiedy coś przestaje dobrze funkcjonować, przebudowujemy ją. Kiedy było nas kilkanaście osób, praktycznie każdy pełnił kilka ról. Połączenie programisty, wdrożeniowca i handlowca w jednym człowieku nie było niczym dziwnym. Pełno było w nas energii i radości z tego, co robimy. Bardzo staraliśmy się nie zatracić tej atmosfery i zaangażowania, kiedy firma dynamicznie się rozwijała. Mamy na koncie, jako firma, kilka vsoftowych małżeństw i sporo wieloletnich przyjaźni, więc chyba nie najgorzej nam to wyszło.

Co dalej, czyli plany na przyszłość

VSoft widzimy ogromny! Kto nie ma wielkich marzeń, nie ma szans na ich realizację. Mamy bazę, która daje nam ogromne możliwości. Mamy ludzi, kompetencje, narzędzia, metodyki pracy, jesteśmy kreatywni i mamy mnóstwo energii. Wartością, z którą identyfikujemy się niezależnie od miejsca zajmowanego w firmie jest elastyczność. Dzięki niej możemy odnaleźć się w każdej sytuacji. Wyzwania, nieoczekiwane zwroty akcji i potrzeba ciągłego rozwoju to coś, co pcha nas do przodu. Bez tego bylibyśmy tylko zwykłą firmą informatyczną, a jesteśmy firmą VSoft.

W przypadku dodatkowych pytań

napisz do nas na podany adres mailowy